Łódź, jaka jest, nie każdy widzi. Moja jest ładna.
Wpisy otagowane „Piotrkowska”
Dwa tygodnie temu pisałem, że ulica Piotrkowska zostanie polską wizytówką Google Street View. Ale to nie wszystko! Okazuje się, że Google postanowił sfotografować nie tylko Pietrynę, ale i resztę miasta. Specjalny rower i samochód, wyposażone w panoramiczne aparaty, pojawiły się w tym tygodniu na ulicach Łodzi. Sam widziałem wczoraj, jak googlowy rower krążył po Manufakturze i pstrykał zdjęcia.
Kiedy można będzie obejrzeć Łódź w internecie? Prawdopodobnie na przełomie tego i przyszłego roku :)
Obecna od paru lat za granicą usługa Google Street View zawita wreszcie do Polski. Google przy tej okazji ogłosił plebiscyt: jakie miejsce w Polsce powinno trafić do Street View jako pierwsze? Odbyło się internetowe głosowanie, w którym zwyciężyła ulica Piotrkowska! :-) W rywalizacji pokonała m.in. takie ikony jak krakowski Rynek (wrocławski, toruński, poznański i zamojski zresztą też), zamek w Malborku czy tężnie w Ciechocinku.
W ten sposób jeszcze tego lata w Łodzi pojawią się googlowe samochody (i rowery, w końcu to deptak) wyposażone w specjalne aparaty, i uwiecznią na zdjęciach reprezentacyjną ulicę miasta. Potem każdy internauta korzystający z Google Maps lub Google Earth będzie mógł Pietrynę obejrzeć na swoim komputerze czy telefonie.
A potem... przyjdzie poczekać, aż Street View obejmie zasięgiem całą Łódź. W końcu nasze miasto to nie tylko Piotrkowska.
Tak, wiem, nowy rok zaczął się prawie miesiąc temu. A ja od miesiąca nie wrzucałem nic na bloga.
I owszem, wiem, że to dzisiejsze zdjęcie wcale nie jest dobre, ani ładne.
W dodatku nie pokazuje nic dobrego ani ładnego.
Ale okoliczności jego powstania są dla mnie wyjątkowe. I dlatego postanowiłem je pokazać, trochę egoistycznie, tak dla siebie, nie bardzo przejmując się czy wpisuje się ono dobrze w klimat bloga, czy nie. Pamiętacie moje dwa łódzkie zdjęcia udające Afrykę? Hałda kruszywa na Olechowie to było Kilimandżaro, a telebim w Manufakturze udawał zachód słońca w Kenii.
Powinienem był wtedy uważać na moje skojarzenia! Minęło kilkanaście miesięcy, a ja trafiłem do prawdziwej Kenii, gdzie mogłem podziwiać prawdziwe Kilimandżaro i fotografować malownicze zachody słońca nad sawanną. Verbum caro factum est :-)
A ledwo z tej Kenii wróciłem, tuż po wyjściu z pociągu na dworcu Łódź Fabryczna, gdy z wielgachnym plecakiem przechodziłem przez Piotrkowską, moim oczom ukazał się taki oto widok:
No wypisz wymaluj skalisty łuk z Parku Narodowego Arches w USA!
Inna sprawa, że taka góra śniegu w takim miejscu to obciach. Ile czasu ta zaspa musiała tam wietrzeć, że doszło do tak zaawansowanej erozji? Wolę nie wiedzieć. Wolę też nie myśleć, dokąd poniosą mnie moje wybujałe skojarzenia w ciągu następnych kilkunastu miesięcy :-)
Ale pomarzyć warto, bo to się spełnia. Czego i Wam wszystkim życzę z okazji nowego roku!
Fotografie znajdujące się na tym blogu są dostępne na licencji
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie
niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5
Polska.