Łódź, jaka jest, nie każdy widzi. Moja jest ładna.
Wpisy otagowane „nocne”
Nie ma tu choinek, gwiazdek, lampek czy mikołajów, ale jak dla mnie to zdjęcie w miarę dobrze oddaje klimat świąteczny. Jest głucha, zimowa noc, jest kościół, w którym pewnie ludzie zebrali się na pasterkę. Jest gdzieś tam przycupnięta bożonarodzeniowa szopka.
A lampki, świecidełka i brodaci korpulentni dziadkowie przebrani w barwy coca-coli są dostępni w każdym centrum handlowym.
Chcielibyście mieszkać w starej portierni obok hipermarketu?
Zabytkowa architektura przemysłowa z przełomu XIX i XX wieku jest tak wyjątkowa, że nawet banalne detale potrafią w niej dziś urzekać. I tak też się stało z budynkiem dawnej portierni zakładów mięsnych przy ulicy Inżynierskiej. Cytuję za Dziennikiem Łódzkim: "Zobaczyliśmy ten budynek w pewien mglisty wieczór - opowiada właścicielka. - W tej mgle świeciły się latarnie i wszystko razem tworzyło niesamowity klimat. Nie mogliśmy przejść wokół niego obojętnie."
Budynek został zaadaptowany na jednorodzinny dom mieszkalny. Architekt Wojciech Wycichowski przeprojektował praktycznie całe wnętrze, zachowując jednak zabytkowy charakter obiektu. Jego praca została doceniona: domek zwyciężył w konkursie na Najlepszy Obiekt Architektoniczny Województwa Łódzkiego, w kategorii budynek mieszkalny.
Gdy przeczytałem o tym, od razu wiedziałem, że to jest temat na wpis. Któregoś wieczora pojechałem na Inżynierską z aparatem i zupełnie przypadkiem natknąłem się na właściciela domku, który właśnie odśnieżał podjazd pod bramę. "Lubię, gdy komuś się chce" - odparł, gdy opowiedziałem mu o fotoblogu i poprosiłem o możliwość zrobienia kilku zdjęć na podwórku. "Nam też się chciało i dlatego jest taki efekt. Oczywiście z ekonomią nie miało to nic wspólnego, ale ekonomia to jest o tam" - pokazał ręką na stojący za płotem nudny blaszany hipermarket. A potem cierpliwie podchodził i odchodził od dwóch lamp nad wejściem, które włączały się tylko na czujnik ruchu i to na bardzo krótko. I tylko dzięki temu na moich zdjęciach są zapalone. Ja też lubię, gdy komuś się chce :-)
Dzisiaj będzie kontynuacja mojego cyklu "Mercedes w Łodzi". Mam tych zdjęć trochę, a w końcu ich motywem przewodnim było pokazanie nie tylko aut, ale i miasta.
Dzisiejszy model zaparkował w samym centrum, tuż pod wejściem do centrum handlowego. Taka sceneria pasowała mi do tego auta, które niby udaje terenówkę, ale w praktyce byle krawężnik jest wyzwaniem dla jego cienkich opon. W tle widać hotel, biurowce i trochę przedwczesne dekoracje świąteczne (była połowa listopada). Czyli jak znalazł: praca, biznes i duże zakupy.
I choć po takim opisie może się to wydawać dziwne, to był to mój ulubiony Mercedes ze wszystkich, które wtedy fotografowałem :-)
Fotografie znajdujące się na tym blogu są dostępne na licencji
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie
niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5
Polska.