Łódź, jaka jest, nie każdy widzi. Moja jest ładna.
Wpis
Cudze chwalicie, swego nie znacie. W listopadzie 1918 roku Polska niepodległość odzyskała, a Łódź - można powiedzieć - zyskała. Miasto, które pod zaborami rozkwitło do potężnego, wielokulturowego ośrodka przemysłowego, po raz pierwszy na dobre posmakowało niepodległości. A na czele tej nowej polskiej metropolii stanął niejaki Aleksy Rżewski.
Facet nie wziął się znikąd. Działał w ruchu niepodległościowym jeszcze zanim zaczął się golić. Pod zaborami mieli z nim utrapienie Moskale, a podczas I wojny światowej - Niemcy. Przez jednych i drugich wielokrotnie więziony, raniony, zesłany nawet na Sybir - i tak zawsze im uciekał i wracał do Łodzi. Po wojnie został pierwszym jej prezydentem - ale nie grzał stołka, tylko działał dalej.
Wprowadził w Łodzi - jako pierwszym mieście w Polsce - powszechny obowiązek nauczania. Utworzył, jeszcze w pierwszym roku urzędowania, Oddział Kanalizacji i Wodociągów. Wyobrażacie sobie ćwierćmilionowe miasto, w którym ścieki płyną rynsztokiem? Bo tak właśnie wyglądała Łódź tuż po odzyskaniu niepodległości! Plany skanalizowania miasta były już od dawna - i to bardzo nowoczesne, śmiałe plany, ale dopiero Rżewski ostatecznie uruchomił ich realizację.
Był prezydentem przez cztery lata, potem pełnił urząd starosty. Od razu na początku II wojny światowej został aresztowany przez hitlerowców i jeszcze w 1939 rozstrzelany w ramach likwidacji polskiej inteligencji.
W naszym mieście swoje pomniki ma co najmniej kilka postaci, które dla Łodzi zrobiły niewiele, a w porównaniu z Rżewskim - nic nie zrobiły. Niestety, pierwszy prezydent póki co doczekał się jedynie graffiti na jednym z łódzkich podwórek (Wólczańska 61). Lepsze to niż nic...
A tak w ogóle to dzisiaj przypada 92 rocznica wyboru Rżewskiego na prezydenta. Nie okrągła, ale przynajmniej porządnie obchodzona. Powstał fabularyzowany dokument o Rżewskim, zorganizowano grę miejską, zwiedzanie Łodzi po śladach Rżewskiego, a na facebooka ludzie wrzucają swoje zdjęcia na tle tego graffiti (link). Moje też oczywiście jest :) Co więcej, gdy pojechałem robić tam zdjęcia, na miejscu pojawiła się łodzka telewizja, by nakręcić materiał o Rżewskim. No i chcąc nie chcąc wlazłem im w kadr i wylądowałem w Łódzkich Wiadomościach Dnia... Klikajcie tu i oglądajcie od 15 minuty :-)
powrót w dobrym stylu!
yeżu dawno nie zaglądałem na Twojego bloga bo nic się nie działo ale miło, że wróciłeś i to w jakim stylu :)
serdecznie pozdrawiam!
jest jeszcze jedno miejsce, gdzie widnieje graffiti z Rżewskim ;) jeśli masz ochotę, szkoła podstawowa nr 116 - ul. ratajska 2/4 ;) Pozdrawiam
jeżu machałeś do nas klapą od plecaka:))a i rower odkurzony...brawo, brawo, ja też na swoim pomykam:)
Super fotka!;-**
pozdrawiam
i zapraszam fotoandzia.blogspot.com/
Fotografie znajdujące się na tym blogu są dostępne na licencji
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie
niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5
Polska.