Łódź, jaka jest, nie każdy widzi. Moja jest ładna.
Wpis
Zupełnie przegapiłem pewne symboliczne i chyba ważne wydarzenie. Otóż w lutym tego roku Manufaktura zniosła zakaz fotografowania wewnątrz. Wcześniej zdjęcia można było robić tylko na zewnątrz - i takich fotek widzieliście u mnie mnóstwo. Ale w środku - to zupełnie inna historia. Ja parę zrobiłem, oczywiście nielegalnie. Niektóre nawet pokazałem na tym blogu. Niestety najczęściej nie udawało mi się sfotografować tego co chciałem, bo ledwo wyciągałem aparat, to wyrastał przede mną ochroniarz i kazał chować. A potem miał mnie na oku przez dłuższy czas. Swoją drogą, wyciągnięcie lustrzanki wewnątrz Manufaktury to był wtedy najskuteczniejszy sposób na przywołanie ochrony. Jestem gotów się założyć, że krzyczenie "złodziej" czy "pali się" nie miałoby takiej skuteczności ;-)
Ale teraz na szczęście to już historia. Teraz na drzwiach wejściowych widnieje nawet stosowny znaczek, który tak mi się spodobał, że zainspirował mnie do tego wpisu. Przy okazji - tym zdjęciem na blogu debiutuje moje nowe maleństwo: Canon Ixus 120, prawdziwy aparat, mniejszy niż niektóre dzisiejsze telefony. W końcu lustrzanki czasem nie mam przy sobie, a na tego skrzata zawsze znajdzie się miejsce.
Dobra nowina.
No to faktycznie istotna wiadomość. Tam jest co fotografować. Super, że nie będzie trzeba się już kryć z aparatem.
Fotografie znajdujące się na tym blogu są dostępne na licencji
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie
niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5
Polska.