Łódź, jaka jest, nie każdy widzi. Moja jest ładna.
Wpis
O łódzkiej hali widowiskowo sportowej było ostatnio głośno dwukrotnie. Pierwszy raz w wakacje, gdy przestała być zdecydowanie największym obiektem tego typu w Polsce (w Trójmieście wyrosła jej konkurencja o parametrach podobnych a wręcz większych). A kilka dni temu na Atlas Arenę zwróciły się oczy wszystkich miłośników mieszanych sztuk walki (MMA). Najsilniejszy człowiek na świecie walczył tam z jednym z najbardziej obłych. Ludzkość od zawsze waliła tłumnie na takie pokazy, więc i tym razem hala była szczelnie wypełniona. Pięciocyfrowa liczba widzów na trybunach i siedmiocyfrowa przed telewizorami to chyba niezły wynik.
Ja zaś odwiedziłem Atlas Arenę trzy tygodnie wcześniej, w zupełnie innych okolicznościach - pustą i cichą. Mogłem spokojnie i do woli napatrzeć się na ciekawą architekturę wnętrza: na niebanalne krzywizny, rytm i harmonię poszczególnych elementów, nawet na subtelną grę światełek ewakuacyjnych. Chciałem, żeby moje zdjęcia też takie były, pełne symetrii, geometrii i równowagi.
O! naprawdę ładne wnętrze! Szkoda że z zewnątrz jest taka brzydka :)
Robi wrażenie, nie powiem.
Drugie bardzo fajne, co było podpięte ???
Halix - to co zwykle, czyli Sigma 17-70 f/2.8-4.5.
Fotografie znajdujące się na tym blogu są dostępne na licencji
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie
niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5
Polska.