Łódź, jaka jest, nie każdy widzi. Moja jest ładna.
Wpis
Wąskie uliczki i ciasne skrzyżowania to charakterystyczna cecha centrum Łodzi. I zarazem jej przekleństwo. Bo co innego, gdy spacerujemy sobie po malowniczym wąziutkim deptaku na starówce, a co innego - gdy taką znikomą szerokość mają główne arterie miasta.
Zwarta XIX-wieczna zabudowa nie pozwala na szerokie aleje, a przecież jakoś jeździć trzeba. Dlatego ważna komunikacyjnie - ale wąska - ulica Kilińskiego jest wiecznie zakorkowana. Bo oprócz samochodów i autobusów jeżdżą nią tramwaje, środkiem. Tak na marginesie - rozstaw szyn w Łodzi jest węższy o prawie jedną trzecią niż w większości miast polskich.
[mapka google] [zdjęcie lotnicze zumi.pl]
Na dzisiejszych zdjęciach widać skrzyżowanie ulic Kilińskiego i Tuwima. Ta druga też jest ważna i ruchliwa. Zdjęcia były robione w niedzielny poranek, więc mogą dawać nieco idylliczny obraz sytuacji. Ale uwierzcie mi - w godzinach szczytu lepiej tam się nie zapuszczać. Zwłaszcza ulicą Kilińskiego.
Od czasu do czasu ktoś pomysłowy wyskoczy z teorią, że aby dało się z Łodzi zrobić funkcjonalne, nowoczesne miasto, należy całe centrum zburzyć, zaorać i zaprojektować od nowa. Jak dla mnie jest to trochę pójście na łatwiznę. Mam bowiem inną teorię, własną.
Otóż, dziś nikomu nie przyszłoby do głowy, aby zrównać z ziemią jakąkolwiek średniowieczną starówkę i zbudować centrum nowocześnie i od nowa. Dzięki temu w Europie takich starówek jest całkiem sporo - gdyż większość dużych miast została założona w średniowieczu. A jak to się ma do Łodzi? No więc Łódź jest jednym z największych miast europejskich, które w praktyce powstały w XIX wieku. Cały ten ciasno zabudowany obszar w centrum, to za kilka wieków będzie unikatowa starówka, tak samo cenna jak te średniowieczne w Krakowie, Pradze czy Brukseli. Na nas to jeszcze nie robi wrażenia. Nam to się może nie podobać. Ale przyszłe pokolenia nie wybaczą nam, jeśli pozwolimy rozpaść się tym ciasnym skrzyżowaniom, na którym ledwo się mijają tramwaje. Jeśli komuś się nie podoba mieszkać w takiej architekturze - niech się wyprowadzi. Ja przyjąłem do wiadomości i zaakceptowałem fakt, że mieszkam w mieście wyjątkowym. W mieście, które mimo że jedno z młodszych w Polsce, już powoli staje się skansenem przeszłości, żywą skamieliną. Więc nie niszczmy jej, zadbajmy o nią. Bo drugiej takiej chyba nie ma.
W godzinach szczytu szybciej jest wybrać się piechotą.
Klaustrofobiczne skrzyzowanie:)
Twoja teoria bardzo mi sie podoba - popieram ja!:)
Rada jest prosta. Wyłączyć starówkę z ruchu samochodowego. Tylko tramwaje, autobusy i ci, co muszą, czyli mieszkańcy i dostawcy. I już będzie lepiej.
Witam!
Świetny wpis no i oczywiście zdjęcia :)) W pełni zgadzam się z tobą Yeżu oraz z sebulbą z komentarzy. Łódź jest piękna i unikatowa, należy zrobić wszystko co w naszej mocy aby zachowała się w jak najlepszym stanie! Ze swojej strony mogę jeszcze dopisać do recepty więcej, znacznie więcej komunikacji miejskiej, aby wygryźć z centrum samochody, na które niestety po prostu nie ma miejsca w Łodzi.
W Polsce pokutuje mentalna bieda. Jak ktoś się porusza autobusem to dziad, a jak własnym autem to pan i dlatego nigdzie nie ma już miejsca. Należy zamknąć centra nie tylko Łodzi dla ruchu samochodowego nie uginając się pod protestami.
I jeszcze tramwaj się wcisnął.... prawie jak w Krakowie ;)
Witaj :)
Jako że nie poruszam się samochodem, łatwiej mi powiedzieć, że wolę takie urokliwe, wąziutkie jak kanion Colca w Peru uliczki, gdyż lubię w ich cieniu zagubić się na wiele godzin. Rodzina ze strony mojego tate pochodzi z Łodzi, lecz ja, byłam w niej tylko przejazdem, bardzo dawno temu. Od dłuższego czasu oglądam twoje zdjęcia i zakochuje się w tym mieście coraz bardziej. Cieszę się, że nie tylko ja, widzę je takim, jakim jest naprawdę.
pozdrawiam ciepło w ten dżdżysty dzionek :)
www.anhelli-anhelli.blogspot.com
Jednym słowem trzeba czekać na latające samochody ;) Takie jak w "Blade Runner" :]
To skrzyżowanie zostało niedawno odmienione za sprawą odnowienia elewacji poczty.
Wpis za wielce trafny i piękny uważam:o) Nie tylko przyjmuję, ale uwielbiam Łódź taką, jaką stworzył i jakiej skrzydła rozwinął wiek XIX i część XX. Istną radością napełnia mnie zapuszczanie się w bezkresne klify uroczo rzeźbionych kamienic, w rude zamczyska fabryk, wszędzie tam, gdzie dawna architektura maluje bezcenne obrazy, gdzie z fasad spoglądają kamienne twarze i wieńce liści, gdzie między oknami wznoszą się greckie kolumny, gdzie wykusze porastają bujne kwiaty. Takie jest całe łódzkie centrum, nie tylko miejsca najchętniej odwiedzane:o) I serce mi się łamie, gdy słyszę opinie urzędników, którzy tego piękna nie chcą dostrzec, którzy chcieliby wyburzyć wszystko, co cenne, aby budować nieokreślone, brzydkie, bezstylowe "nowe", porozcinane olbrzymimi ulicami. W takim bezdusznym, obdartym z historii mieście nie byłoby nic ciekawego. Łódź zdecydowanie musi odrestaurować całe centrum, kamienicę po kamienicy i kwartał po kwartale, albowiem to w dawnych kamienicach i ich pierzejach, fabrykach, pałacach i świątyniach tkwi prawdziwa dusza Łodzi, niepowtarzalny XIX-wieczny charakter miasta, imponujący ślad dawnych czasów i ludzi, piękno, które coraz śmielej spogląda z kolejnych odzyskujących blask budynków:o)
Fotografie znajdujące się na tym blogu są dostępne na licencji
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie
niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5
Polska.